30 May 2012 @ 11:04 pm
you anticipate a new beginning

and then you turn around and retreat back to the sewer

like a rat
 
 
 
31 May 2012 @ 02:03 am

Отправление. Синий вагон. Белоснежная скатерть.
Я один в этом поезде. Все это было со мной.
Проводница. Она недоверчиво смотрит на паспорт.
Улыбается: это не вы, это кто-то другой.

Подстаканник, дрожащая ложка, пятно на рубашке,
Полотенце, кричащий ребенок, граненый стакан,
Огоньки за окном, пограничник в зеленой фуражке,
Вот тебе две монеты, не надо смотреть в чемодан.

Раздави нас, безжалостный май, растопчи наши лица,
Раздави, как умеешь - ты знаешь, как нас расколоть,
Прорастай через наши тела, как густая пшеница
Прорывается после войны через мертвую плоть.

В жадных поисках нового праздника, в поисках чуда,
Исключений, всего, что запрятано в темных углах,
Чтобы здесь и сейчас, чтобы сразу, везде, ниоткуда,
Чтобы черти в аду утопились в своих же котлах.

Мы упрямые, мы неземные, мы славы небесной
Заслужили сполна, и теперь нас увозят на фронт.
Торопись. Поскорее. На небе становится тесно.
Ледяные созвездия рухнули за горизонт.

Все закончится утром, исчезнет, покроется пылью,
Я проснусь в совершенно другой черно-белой стране,
О которой мы знали всегда, о которой забыли,
О которой лишь бронзовый вождь вспоминает во сне.

Огоньки за окном, пограничник, фуражка, винтовка,
Фотография в паспорте, да, это кто-то другой.
Все закончилось. Утро. Вагон. Проводник. Остановка.
Это ангел-железнодорожник приходит за мной.

 
 
30 May 2012 @ 03:41 pm
I'm just...money's been really tight and I sent in an application to Vocational Rehab about a month ago. At the orientation, they told me it would take them two weeks to a month to get back to me, and I think we might even be past a month now. I'm going to call them tomorrow. I just want to get on with my life, learn what I need to know about Word and Excell and Powerpoint and get some help with what I actually do well (I kind of don't think I should have gone into counseling in college; I have too many of my own problems). They can help me. I don't know what's holding up my application, but I have to find out because I'm beginning to think that Mark believes I'm lying to him. Maybe I should do it today. I am so sick of being broke and sitting around the house most days watching television without cable. I need to have something to work toward, but it has to be something that will take into account my disabilities. I hope this gets worked out soon.
 
 
30 May 2012 @ 11:49 pm
Mama, w sklepie, dość głośno: Kasiu, chcesz Gerbera? Ty tak lubisz to jabłkowe purée. 
Ja, cicho i błagalnie: Mamo, proszę. *po czym idę za nią i staram się udawać, że wcale nie mam swoich niemal trzydziestu lat, oraz najlepiej że w ogóle mnie tam nie ma*

Cóż. Jakkolwiek infantylne by to się nie wydawało, ja naprawdę uwielbiam te desery dla niemowląt od Gerbera. Wniosek - na zakupy chodzić bez Mamy, albo wysyłać Mamę samą, najlepiej z listą zakupów. Moja Mama bowiem, jak zapewne wszystkie mamy tego świata, uważa, że ja sama o siebie zadbać nie potrafię, nie umiem czy też nie chcę, w związku z czym kiedy mnie odwiedza, solidnie zaopatrzy mnie tak, bym mogła przetrwać nadchodzącą wojnę, apokalipsę i bóg-wie-co-jeszcze. Odnośnie zaś Boga - wiecie, że by rozbawić Boga, należy opowiedzieć mu o swoich planach? Ja zwykle wiem. Tylko czasami o tym zapominam. Ostatnio zapomniałam. I coś zaplanowałam. Bogu musiało być tego dnia niezwykle wesoło. Czy uważam Go za sadystę? Skąd. Czy uważam siebie za naiwne dziewczę, przeceniające własne siły? Oczywiście!

To, co miało się zdarzyć - nie zdarzyło się. To fakt. Ale jest i fakt drugi - to, co zdarzyć się mogło, nie wydarzyło się zupełnie! Dwustronny medal, wielka frajda. Po półrocznym odwlekaniu tego momentu odstałam swoje w ZUSie, wyłuszczyłam z czym przychodzę pięciu urzędniczkom i jednemu urzędnikowi, wypełniłam tonę i dwie kartki podań, pobiegałam trochę za stemplami i potwierdzeniami, odebrałam w końcu świadectwo pracy z poprzedniej pracy i oto - voilà - w końcu jestem pełnoprawnym członkiem społeczeństwa z czystym kontem składek zusowskich, nawet pomimo tego, że nie opłacałam tychże przez lata dwa z kawałkiem. Nie przez niechęć do ZUSu. Przez nieuwagę i dość idealistyczną wiarę w to, że mój ówczesny pracodawca robi to za mnie. Cóż, nie robił. Cóż, mam wobec państwa tak jakby ponad dwa tysiące długu. Ale rozłożono mi ten dług na raty, miłe państwo, miły ZUS! Spodziewałam się, że będzie gorzej. Właściwie spodziewałam się kary w wysokości co najmniej dwukrotnej sumy zaległych składek, gdy tymczasem żadnej kary mi nie naliczono, co więcej: uprzejmie i bezproblemowo wydano wszystkie dokumenty poświadczające istotną dla mnie prawdę - że legalnie i nieodpłatnie mogę od dzisiaj korzystać z porad lekarskich, ubezpieczeń zdrowotnych i cholernej opieki dentystycznej, czy też - gdybym bardzo chciała - zoperować sobie odnowioną w prawym oku zaćmę, dziś zaledwie mikroskopijne maleństwo, które jednak jest tam, siedzi i przeszkadza. Zoperuję sobie. A co mi tam. Wygrałam to, mogę wszystko. Ludzie! Nie odkładajcie walki z waszymi prywatnymi smokami na później. Z każdym dniem zwłoki smok ma zęby coraz ostrzejsze, a pazury coraz dłuższe. I coraz bardziej przeraża, gdy często on sam niewiele groźniejszy od pierzastego pisklątka.

No i meme, ukradzione [info]hybrid_sane, której przy okazji mizi-mizi za nowy wygląd tego leżącego odłogiem LJa. Powoli przekonałam się już nawet i do guziczków, dziękuję! Co prawda ilekroć patrzę na to zdjęcie żałuję, że w mojej davidowej kolekcji brak jeszcze Heathen, ale: to się nadrobi. I znowu przy okazji: dostałam od wcześniej wspomnianej Storytellers Davida:

o, takie ładne! )
 

...i zachwyca mnie ten album nadal. No dobrze, album jak album. Ładny, książeczka, takie tam sprawy. Playlista znana i ograna. Ale to dvd! Coś niesamowitego, odkąd wpadło mi w ręce obejrzałam jakieś dwanaście razy, ukochując przy tym "If I'm Dreaming My Life". Przypuszczam, że jeśli obejrzę wystarczająco dużo występów Davida i kupię więcej, jeszcze WIĘCEJ!

bo tyle mi nie wystarcza )
 
...stracę ostatnie szanse na jakikolwiek obiektywizm w stosunku do tego, co mi zagra i zaśpiewa. Wczoraj zaserduszkowałam na laście "China Girl". I "Modern Love", rozumiecie? Równie dobrze mogłabym walnąć tam błyszczący, tęczowy napis: I LOVE DISCO and 70's. Wyszło by na to samo. No ale, nie przedłużając, meme. Szukałam go, by zapełnić czymś pozostałe dwadzieścia minut do końca ściągania torrenta, w związku z czym teraz, kiedy minęły już dwie godziny, a ja w końcu znalazłam odpowiednie, mogę je wstawić. Tylko już mi się nie chce go robić, ale może mi się na przyszłość głupich pomysłów odechce. 

(po godzinie)

Meme nie będzie, bo przy pytaniu czterdziestym ósmym przypadkowo wyłączyłam przeglądarkę, zaś LJ zapisał mi wpis dokładnie do momentu, w którym napisałam, że robię meme. Jako, że kompletnie odechciało mi się z powodu irytacji spać, obejrzę jeszcze finał Criminal MInds (dwa odcinki i pełne dziewięćdziesiąt osiem minut akcji, mraumraumrau), zaś potem pójdę w końcu spać. Dzisiaj spałam dwie godziny. Kto wie? Może dzisiaj uda mi się spać przez trzy? Nie chcę mieć koszmarów, a mam. Nie chcę budzić się z przerażeniem, a się budzę. Nie chcę śnić horrorów, a śnię. Kto wie? Może zamiast Criminal Minds powinnam przed snem obejrzeć jakiś horror? Po seansie, jaki zrobiłyśmy sobie z Frej w niedzielę z filmami na podstawie Kinga, Koontza i amerykańską wersją "The Eye", spałam przecież bardzo dobrze.

 
 
Current Mood: accomplished
Current Music: David Bowie - Bring Me The Disco King | Powered by Last.fm
 
 
31 May 2012 @ 12:49 am
(тыкая пальцем в обложку диска)
- Смотри, Элла Фицджеральд сперла лицо у Джимми Хендрикса.
- Может, наоборот?

- Если я буду смотреть много фильмов с Марлоном Брандо, Робертом Де Ниро и Аль Пачино, то я заболею*.
- Чем?
- Синдромом последнего танго в Париже.

- Давай пересмотрим Джабервоков**.
- О, да, давай начнем всё с начала!
----------
- Боже мой, и как можно было показывать это девушке на первом свидании!

Я люблю этого человека.

* Митьковский оригинал: "Максим, если мы и сегодня будем пить косорыловку, то заболеем".
** Паша действительно решил соблазнить меня великим творением Монти Пайтона "Джабервоки". У него получилось, но до вчерашнего дня я нихрена не помнила, о чем этот фильм.
 
 

This is my entry this week for [info]therealljidol. I invite you to read and vote for the many fine entries. This week we had to chose from among four topics. The topic I chose is "Disappear."



My sweet panda, I hold you close. )
 
 
Current Mood: contemplativecontemplative
 
 
 
30 May 2012 @ 10:32 am
Title: Loss and Grief
Prompt: Tomorrow
Current/Past: Past
Word Count: 270
Rating: PG
Original/Fandom: White Collar
Pairings (if any) June Ellington, OMCs, OFCs
Warnings (Non-Con/Dub-Con etc.): Mention of death
Summary: June deals with the death of her husband, Byron.

Night had fallen over New York City with a sky full of stars. June sat on the rooftop patio of her brownstone. It had been a long week starting with Byron’s death. After forty seven years of marriage, she missed rolling over in bed and hugging him. It had been sudden and quick, a heart attack which had sent him to the hospital. She had expected that he’d be home in a few days but the damage was irreparable.
Her family had rallied around her but she insisted on handling the details. They had talked about death and made arrangements after viewing several cemeteries. Two plots in Trinity Church Cemetery and Mausoleum had been purchased years ago along with information cards listing all the details. Now just one phone to set everything in motion. With her family already here, the funereal was set for Friday. Her daughter was handling the flowers while her son took care of calling their friends. Her granddaughter called a caterer for the after party.
After the funereal, they returned to the brownstone. Byron had requested a celebration so there was music and laughter. There was a variety of fingers food, wine, beer and soft drinks. June listened to people talking and offering sympathy. Finally she had enough and was tired. A whisper in her son’s ear was enough. Soon she was alone. She locked the door and headed up the stairs.
Tomorrow would come soon enough. She needed to sleep since she had been unable to since Byron died. Exhausted, she fell into bed and clutched his pillow. She dreamed of Byron and their courting.
 
 
30 May 2012 @ 10:31 am
Title: Unforeseen
Prompt: Coffee
Current/Past: Past
Word Count: 262
Rating: General
Original/Fandom: CSI
Pairings (if any)Catherine Willows, OFC, Jimmy Tadero
Warnings (Non-Con/Dub-Con etc.): None
Summary: Meeting Jimmy Tadero changed Catherine’s life.

Life had been a challenge for Catherine. As the daughter of a single mother who made her living as a showgirl on the Las Vegas Strip, she had been teased by her class mates in high school. Following her mother’s profession didn’t help. She often felt isolated and alone but that had changed when she had met Jimmy Tadero, one of her regular customers and a cop. She would ask Jimmy what his case of the week was and he’d tell her about the cases he was working on. She was interested and eventually Jimmy convinced her to go to college.
With her interest in police work, she had enrolled in the University of Nevada, Las Vegas. Now, her life was full of classes and homework. She sat nursing a cup of coffee in the student union and waiting for Jimmy. They met weekly but now the talk included her classes as well as his cases. She looked up and spotted him, “Jimmy over here.”
He headed for her holding a Thermos of coffee. “Hi, Catherine. How was your week?”
“Long and hard but working in the chemistry lab made up for it. Chemisty’s fun.”
“Only you would call chemistry fun. I know that you have to decide on a major soon. Any idea?”
“Chemistry and a minor in Spanish. I want to work in a crime lab.”
“Why Spanish?”
“Mom and some of her friends talk Spanish when they don’t want me to know. I want to know what they’re hiding.”
“Smart lady. So ready to talk about my week?”
“Always.”